Przedszkole w Niemczech

Wiele dzieci w czwartek zaczęło swoją nową przygodę związaną z pójściem do szkoły. 1 września, to wielki dzień, kiedy mamy w końcu zaczynają „wakacje”, a dzieciaki „pracę” 😀 My za to nasze przedszkole w Niemczech zaczęliśmy dokładnie rok temu, wtedy właśnie Amelka wywędrowała do Kindergarten. Początki miałyśmy ciężkie, ale teraz jest znakomicie.

przedszkole w niemczech

PRZEDSZKOLE

Amelia chodzi do tak jakby żłobko-przedszkola. Są tutaj dzieciaki chyba już od niespełna roczku, do 5,5 – 6,5 roku życia, wtedy to właśnie idą dalej do podstawówki. Grupy są podzielone ze względu na wiek, plus jest jedna tzw. grupa rodzinna, do niej właśnie chodzi Amelka. Ta grupa to zbiór dzieci w wieku od 2 do 5lat. Świetnie się uzupełniają, bawią wspólnie, pomagają i uczą się od siebie nawzajem. Większość rodziców zostawia swoje pociechy od godziny 9 do 14, ale godziny otwarcia przedszkola są w godzinach od 8 do 17. W tym drugim przypadku trzeba oczywiście więcej płacić. W czasie zajęć zapewnione jest drugie śniadanko i obiad, z tym, że jedynie w piątki każde dziecko przychodzi ze swoim drugim śniadaniem. Hamburg jest miastem potocznie zwanym multi-kulti, tą multikulturowość widać również w przedszkolu. Już tylko w Amelki grupie są rodowici Niemcy, Polacy, Rosjanie, dziewczynka z Tunezji, czy chłopiec z Indii.

ZWYCZAJE

Dzieci mają bardzo dużo swobody, nie są im obce kąpiele w basenikach w ogródku przedszkola w upalne dni, zabawy w błocie po deszczu, malowanie dłońmi i robienie przeróżnych eksperymentów. Świetne jest to, że mogą tak wiele doświadczać, a płacz dziecka, które chce zostać i dalej się bawić, świadczy tylko o tym, że musi mu tam być na prawdę fajnie 🙂

Nie tylko zabawą przedszkolak żyje. Każdy ma również swoje obowiązki, jak przyprowadzanie wózka z jedzeniem, sprzątanie po posiłkach, czy po prostu układanie zabawek. Nikt nikogo nie wyręcza, a zajęcia odbywają się w ogólnej współpracy dzieci i pań opiekunek.

Geburtstagskind, czyli inaczej dziecko, które danego dnia obchodzi urodziny. W naszym przedszkolu jest taki zwyczaj, że z okazji urodzin rodzice swojego dziecka przynoszą dla reszty dzieci smaczne przekąski. Jednak nie mogą być to ani słodycze, ani jakieś mięsne wyroby. Wszystko dlatego, że wiele dzieci ma przeróżne alergie, bądź też nie jedzą czegoś ze względu na swoją religię. Szanując to, rodzice przynoszą owoce i warzywa, ale nie byle jakie. Przez ten rok widziałam na prawdę wspaniałe rzeczy, zaczynając od zwykłych owocowych (ale wciąż pysznych) sałatek, poprzez szaszłyki, jeże, dinozaury, statki, łabędzie… a wszystko właśnie z owoców i warzyw 🙂 Podziwiam te wszystkie pomysły tak pięknie zrealizowane, że aż sama miałam ochotę zostać i jeść, jeść, jeść 🙂

Tak jak w piątek dzieci przynoszą swoje drugie śniadanie, tak też mogą zabrać w ten dzień swoją jedną zabawkę. Nawet sobie nie wyobrażacie jaka to radość u Amelki, jak może wziąć coś do przedszkola. Najfajniejsze jest to, że co tydzień bierze innego pluszaka, żeby go wszędzie oprowadzić.

NASZE PIERWSZE TYGODNIE

Z Amelką zawsze byłyśmy bardzo związane, tata pracuje, a ja z małą w domu. Tak nam minęły ponad 2 lata życia, wspólnych zabaw, śmiechów i nie raz też płaczu. Miałam ogromne obawy, aby puścić ją do przedszkola, ponieważ nie znała za dużo języka niemieckiego, jedynie czasem gdzieś na ulicy czy w sklepie coś jej się obiło o uszy. A druga równie ważna obawa, to nasza rozłąka. Dotychczas prawie zawsze była tylko mama…

Wykrakałam z tą rozłąką… 6 tygodni! Tyle trwało nasze rozstanie. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym pójść  na jeden dzień zapoznawczy, a drugiego dnia Amelis zostałaby już sama. Podziwiam matki i ich dzieci, które tak potrafią. W naszym przedszkolu bardzo duży nacisk kładzie się na komfort psychiczny dzieci, dlatego też nie ma czegoś takiego jak jeden dzień zapoznawczy, czy dwa i koniec. Nam to zajęło 6 tygodni i nikt nie narzekał, bądź się nie dziwił . Panie wręcz wspierały nas i mówiły, że każde dziecko to mały indywidualista i nie ma co naciskać.

Pierwszy tydzień chodziłyśmy wspólnie na około 2 godziny, aby Amelka po prostu bawiła się z dziećmi. Wtedy to właśnie starszaki brały ją za rękę i pokazywały co i jak. Ja w tym czasie siedziałam na fotelu i udawałam, że mnie nie ma, a Amelcia średnio milion razy na minutę sprawdzała czy ja tam na pewno wciąż jestem.

Kolejny tydzień przedłużył nam się do około 3 godzin i byłyśmy również na drugim śniadaniu. To był totalny niewypał, ponieważ śniadania choć pyszne, to dalece odbiegały od tych wytworów, które ja księżniczce codziennie serwowałam 😉 Więc coś tak popaćkała i nie jadła. Wtedy też próbowałam wychodzić chociażby na korytarz na kilka minut i wracać. Jednak za każdym razem, gdy Amelia orientowała się, że mnie nie ma wpadała w histeryczny płacz. Na takich właśnie próbach spędziłyśmy dwa tygodnie.

Nikt nie mówił, że będzie kolorowo… Amelia się rozchorowała i kilka dni siedziałyśmy w domu. Jak się pewnie domyślacie po powrocie znów byłam ciągle obserwowana i nie miałam szans wydostać się nawet do toalety. Myślałam, że się załamie i damy sobie po prostu spokój z tym przedszkolem. Szkoda było mi tej wciąż zaniepokojonej i zapłakanej gwiazdki, no i ja też już byłam dość zestresowana całą tą sytuacją.

Wtedy pewnego dnia przyszła nowa praktykantka. Dziękuję wszechświatowi, że ją nam zesłał 😀 Dziewczyna dostała za zadanie po prostu odwrócić Amelki uwagę maksymalnie jak się da. Wygłupiała się z nią, zajmowała czym tylko się dało i w ten sposób po kilku dniach zyskała jej zaufanie, na tyle, że mogłam wyjść do sklepu 😀 Wspólnie obrałyśmy taktykę, że panie będą do mnie dzwonić w czasie najlepszej zabawy, a nie płaczu. Chodziło o to, że mama przyjdzie zawsze, a nie tylko wtedy, gdy jest płacz. Zadziałało! Kilka dni tak właśnie współpracowałyśmy, aż doszło do pełnych pięciu godzin.

Ogromny kamień spadł mi z serca. Przez pierwsze kilka miesięcy było nam ciężko się rozstawać w poniedziałki, po weekendzie całym wspólnych zabaw, ale i to minęło. Dzisiaj Amelia chodzi do przedszkola z podniesioną głową, po zajęciach opowiada jak fajnie było, a gdy jest chora dzieci pytają o nią kiedy wróci. Czy może być coś lepszego dla matki niż czuć, że jej dziecko jest szczęśliwe? 🙂 I choć czasem płacze jak szalona, że chce zostać w przedszkolu i nie iść do domu, to ja wiem, że te łzy są dobre, bo ona tam się po prostu świetnie bawi i ma swoje pierwsze przyjaźnie. Nawet pierwsze buziaki, ale o tym innym razem 😉

przedszkole w niemczech przedszkole w niemczech przedszkole w niemczech przedszkole w niemczech przedszkole w niemczech przedszkole w niemczech przedszkole w niemczech

Jeśli spodobała Wam się Amelki smerfowa różowa czapa, bądź komin, to zapraszam serdecznie do skorzystania z promocji na stronie sklepu LaMama  Do jutra (04.09.2016r.) na hasło: KONIECLATA otrzymacie -30% na wszystkie produkty dostępne na stronie 🙂

A jak u Was minął 1 września? To była nowa przygoda, czy jej ciąg dalszy?
Mocno przeżywaliście rozstania, czy raczej był buziak w czółko i hop do przodu?
Jestem bardzo ciekawa Waszych historii 🙂

Pozdrawiam!

______________________________________

Na zdjęciach Amelka ma ubrane:

  • niebieska czapa – H&M
  • kurtka – H&M
  • plecak słoń – SMYK
  • spodnie – Zara
  • różowe buty – Zara
  • różowa czapa – LaMama
  • komin – LaMama
  • plecak żyrafa – Skip Hop
  • buty – Nike
  • U nas przygoda z przedszkolem zacznie się niestandardowo od października, ale Wiktorek chodzi teraz do żłobka więc mam nadzieję, że w miarę naturalnie zniesie zmianę miejsca. OBY! 🙂
    Śliczna córeczka 🙂

  • Fajny, mały przedszkolak 🙂 Ja sobie póki co nie wyobrażam zupełnie, że mój Bąbel pójdzie do przedszkola, ale ma dopiero 8 miesięcy, więc jeszcze jest czas 😛

  • ACupOfCoffeeSolvesEverything

    Wszystkie te przygody jeszcze przed nami, Smoczyca ma 14mcy!

  • Natalia_21

    Mój synek też poszedł do przedszkola:) Dlatego coś o tym wiem:)

  • Och, pamiętam, jak ja się strasznie bałam, że mój synek będzie płakał za mną w przedszkolu…a tymczasem ani me, ani be, mniejsza z mamą,, wreszcie był wśród dzieci i mógł się bawić 🙂

    • To fajnie mieliście 🙂 my oby dwie to strasznie emocjonalne 😉 Cieszę się, że teraz to już bez żadnych oporów chodzi i ma mnóstwo nowych przyjaźni 🙂

  • Karolina Wojtas

    Ja na szczęście mam wszystko przed sobą i już sobie tego nie wyobrażam 🙂

  • Pamiętam jak bardzo przeżywałam pójście moich dzieciaków do przedszkola, taka byłam z nich dumna, tak bardzo wydawali mi się już dorośli. 🙂

  • Takie obowiązki, których dzieci uczą się w przedszkolu owocuja w przyszłości 🙂

  • A jak Niemcy patrzą na osoby, które nie chcą posyłać dzieci do przedszkola / szkoły, bo wolą, żeby uczyło się w domu?

    • Szczerze to nie mam pojęcia, ponieważ się nie spotkałam jeszcze z takimi osobami. To znaczy jest dużo mam, które są z dziećmi w domach, ale jeśli mają możliwość, to jednak dają je do przedszkoli. My mieliśmy termin oczekiwania na wolne miejsce półtora roku, jakimś cudem ktoś zrezygnował i czekaliśmy jedynie 2 miesiące. Jeżeli chodzi o obowiązek szkolny, to nie wiem jak to wygląda, ponieważ nas to jeszcze nie dotyczy i jesteśmy tu troszkę za krótko, aby się o tym wypowiedzieć 🙂

      • OK, rozumiem, dziękuję za odpowiedź 🙂 Powodzenia 🙂

  • Mnie ten problem jeszcze czeka 🙂 a przy okazji muszę to napisać: mała ma genialną stylówę 🙂

  • Ann

    Jaka piękna przedszkolaczka! Powodzenia 🙂 codziennik-kobiety.blogspot.com

  • Można byłoby przenieść kilka zwyczajów na polskie podwórko 🙂

  • Bardzo podobają mi się niemieckie zwyczaje przedszkolne, które tu opisałaś. Myślę, że wpis powinny przeczytać panie dyrektor z polskich przedszkoli i wprowadzić je w swoich placówkach. Tymczasem życzymy dużo zdrówka, aby córcia mogła kontynuować przygodę z przedszkolem! 🙂

  • Plecaczek jest świetny:)