Heja deja, czyli dogadaj się z trzylatką

Amelia wbiega do kuchni i woła: „mama heja deja soo bite” 🙂 Mowa u trzylatka? Przecież nikt nie mówił, że będzie się łatwo dogadać. Piotrek kiedyś powiedział, że władam dodatkowym językiem, tym Amelkowym, bo tylko ja jestem w stanie w pełni zrozumieć cały ciąg wyrażeń, które na pozór nic nie przypominają. Pozwolę sobie teraz przetłumaczyć: mama-mama (to oczywiste), heja – hier (z niem. tu/tutaj), deja – der/die/das (rodzajniki w j. niem., które występują przed rzeczownikami, a połączyła w jedno „deja”), soo – sok, bite – proszę. A więc Amelia łączy polski z niemieckim i dodaje jeszcze swoje własne stwory językowe. Czasami można się na prawdę uśmiać z tego co próbuje nam przekazać.

Oczywiście jeżeli chodzi o pierwsze słowa, to Amelka doceniła moją opiekę nad nią 24h/24h przez 7 dni w tygodniu i najpierw powiedziała „tata” 😀 Niedługo potem doczekałam się „mama”, następnie było „baba” i „ciocia”. Dziadek i wujek nadal czekają na swoją kolej 😉

Z początkiem sierpnia będziemy mieć w domu trzylatkę, szkoda, że jeszcze nie rozmawia z nami swobodnie, ale ważne, że się stara, a wszystkie badania kontrolne przechodzi bez problemu. Sami zrobiliśmy jej pod górkę. Gdy wyjeżdżaliśmy do Niemiec miała rok i 3 miesiące, znała tylko język polski. Jak już się przeprowadziliśmy, to nadal była osłuchana tylko z polskim, a niemiecki obijał się o uszy jedynie gdzieś na mieście. Po niecałym roku podjęliśmy decyzję, żeby wysłać ją do tutejszego żłobka (niemieckiego). Chcieliśmy, żeby się przede wszystkim osłuchała z językiem. Wiadomo, że dzieci potrafią się dogadać nawet jak nie są poliglotami. O tym jak ciężko było mi na początku zostawiając ją w żłobku, a jak fajnie jest teraz, napiszę w oddzielnym poście.

W chwili obecnej, po 9 miesiącach chodzenia do żłobka Amelia w pełni rozumie co się do niej mówi zarówno po polsku, jak i po niemiecku. Sama siedzę w domu i wkuwam kolejne słówka, bo jak tylko Młoda się odblokuje, to z pewnością mnie przegada, a ja jej po prostu nie zrozumiem 😉

Oto kilka naszych sytuacji związanych z mieszaniem języków:

  • Pani w żłobku pyta Amelkę czy chce jeszcze pić, na co ona odpowiada: „ja nein”. Chodziło o to, że ona nie chce, a pani usłyszała tylko „tak nie”, ponieważ nasze „ja”, w niemieckim znaczy „tak” 🙂 Dopiero po kilku dniach wpadłam na pomysł, żeby uświadomić panie w żłobku, wtem stwierdziły jednoznacznie, że to wiele wyjaśnia.
  • Kolejna sytuacja również ze żłobka. Odbieram Amelię i pani mówi, że Amelka często woła dziadka i wyciąga ręce. Była przekonana, że chodzi o dziadka i nawet nie pomyślała, że „opa”, to nie tylko z niemieckiego „dziadek”, u nas tak się mówiło jak chciała na ręce. „Chodź na opa” – Wy też używacie/używaliście tego stwierdzenia?
  • Podobna do poprzedniej sytuacji, była ze słowem „papa”. Podobno stawała przed panią mówiła „papa” i wychodziła. Dla mnie to coś normalnego, bo się tak bawiłyśmy w domu. Ale „papa” z niemieckiego to „tata”, więc nasze panie znowu były skołowane. Jak już jesteśmy przy „papa”, to na prawdę można się zakręcić, ponieważ:
    • pol. papa – niem. tschüss
    • niem. Papa – pol. tata
    • niem. (ze słuchu) pupu – pol. pupa (tyłek)
    • niem. Puppe – pol. lalka

W tym wszystkim bardzo fajnie jest słuchać tego miksowania języków i próby dogadania się. „Mama bite daj mea soo” (pisze tak jak się słyszy), czyli „mama proszę daj więcej soku”. Czasami bierze mnie za rękę i z taką słodką irytacją prowadzi do pokoju, i tam stara się łopatoligicznie wytłumaczyć o co jej chodzi korzystając ze wszystkim przedmiotów jakie tam ma. Jestem z niej dumna, że tak świetnie się odnalazła i radzi sobie na co dzień. Moim ogromnym marzeniem jest, żeby na swoje trzecie urodziny zaśpiewała wspólnie z nami „Sto lat”…

A Wasze dzieci w jakim wieku zaczęły rozmawiać? Może podobnie jak ja wciąż czekacie na taką rozmowę z prawdziwego zdarzenia?

Dajcie znać jak to u Was wyglądało 🙂

Pozdrawiam!

 

  • Mery

    Czesc, ja tez mieszkam w Niemczech tylko ze moj synek urodzil sie juz tutaj. Obecnie ma prawie 5 lat i choc poczatki mial podobne teraz pojedyncze wyrazy mowi pieknie – ale zdania sa nadal mieszane i szyk wyrazow jest z regoly na opak czyli np niemieckie slowka polski szyk…. tez znaczeniowych takich przeplatancow jezycznych przerobilismy tony…. ale ci obiecuje ze jak zacznie gadac to nie raz zatesknisz za czasem jak byla cicho 😉 powodzenie w Fazie na przekor, tzn w przedszkolu namietnie gadamy po polsku – bo jak ja umiem to inni tez musza, a na urlopie u babci w Polsce nadajemy bez przez przerwy po niemiecku…. a na dzien dzisiejszy tu w DE ulubione zdanie synka brzmi „mow po polsku!!”…. duzo sily zycze i nie odpuszczaj jesli teraz nauczy sie du dwujezycznosci to tak zostanie, i z czasem besdziesz dumna jak pieknie mowi w obu jezykach, chociaz teraz nie raz nie jest latwo

    • Matka Na Zachodzie

      Hej 🙂 Obawiam się właśnie tej fazy na przekór, jak to nazwałaś 😉 Moi rodzice nie znają ani słowa po niemiecku, za ich czasów uczono się rosyjskiego. Teraz Amelia używa słów z tego języka, w którym brzmią łatwiej i już nie raz moi rodzice dzwonili pytać o co jej chodzi 😀 Bardzo mi zależy, aby mówiła w obydwóch językach, więc na pewno będziemy się starać pielęgnować polski. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za szybko koniec fazy na przekór 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis 🙂 podziwiam rodziców, którzy żyją za granicą, ale potrafią przekazać dziecku tradycję i miłość do kultury swojego kraju, na przykład przez naukę języka 🙂 życzę powodzenia 😉 a na bloga na pewno jeszcze zajrzę 😀

    • Matka Na Zachodzie

      My sobie nie wyobrażamy nie nauczyć Amelki języka polskiego 😉 Po pierwsze, dlatego, że ja sama nie mówię jeszcze świetnie po niemiecku, a po drugie dlatego, że dziadkowie by się załamali nie mogąc się dogadać z jedyną wnuczką 😉 Istnieje jeszcze po trzecie – im więcej języków i kultur zna, tym tylko lepiej dla niej. Pozdrawiam i zapraszam 🙂

  • Moja ma tyle ile Twoja jak wyjechaliście, rok i 3 miesiące. Czekam aż zacznie mówić (na razie tylko ‚tata’ i jakieś pojedyncze sylaby i dźwięki) a z drugiej strony wiem że jak zacznie to już nie przestanie, więc może lepiej korzystać z ostatnich chwil błogiej ciszy? 😀 Świetne te żłobkowe sytuacje, rzeczywiście panie mogły być skołowane hahaha 🙂

    • Matka Na Zachodzie

      Błoga cisza przechodzi czasem w walkę o zrozumienie, więc niech już lepiej zacznie w końcu gadać 😛

  • Ech, a mój siedmiolatek piękną polszczyzną potrafi mi strasznie pyskować i nijak się nie mogę dogadać 🙂

  • mam alergię na język niemiecki. tak juz od liceum ale twoj wpis przeczytsałam z rozbawieniem…dzieci w nauce mówienia są niesamowite i ja już załuję że nie spisuję nigdzie złotych wypowiedzi mojej córki. tobie udaje się to tutaj. będziecie miały super pamiątkę

  • Fajne historie 😀 Swoją drogą to niesamowite jak dzieciaki szybko uczą się języków. Nasza Hanka skończyła 2 lata i myślimy nad anglojęzycznym przedszkolem. W rok nauczy się więcej niż ja przez całe życie!

    • Jestem przekonana, że młoda zaraz mnie przegada i to w dwóch języków, dlatego zarywam nocki nad niemieckimi słówkami 😉

      • Super, jest motywacja 😉 Mnie by się przydała teraz właśnie taka motywacja. Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy mają mega łatwość uczenia się języków. Mnie zawsze kosztuje to sporo pracy.

        • Nic nie mów nawet… Mój angielski jest ok, po niemiecku się dogadam, ale jeszcze czeka mnie sporo pracy. Za to mój mąż………. biegle po niemiecku, super po angielsku iiii teraz najlepsze 😀 jeszcze po włosku, portugalsku, francusku i hiszpańsku też się dogada 😀 jak mam coś powiedzieć przy nim w innym języku, to wole się schować, bo czuję jego spojrzenie i wiem, że zaraz coś pomieszam 😛 a ten cwaniak coś przeczyta i od razu zostaje mu w głowie 🙂 oby Amelia też była taką poliglotką 🙂