Challenge 3 tygodnie do lata – tydzień pierwszy

Dzisiaj mija pierwszy tydzień… czyli cd. challenge 3 tygodnie do lata.

Challenge 3 tygodnie do lata - tydzień pierwszy

Ciekawa jestem jak Wam idzie. Jeżeli chodzi o mnie, to nie będę się tu chwalić jak świetnie mi poszło, bo tak na prawdę ciężko było ruszyć dupę z kanapy – nie oszukujmy się 🙂 Jednak tak odnośnie moich postanowień:

  • koniec ze słodyczami (głównie mają okropny wpływ na moją cerę)

Prawie by się udało, gdyby nie mój szanowny kochany mąż wraz z jeszcze cudowniejszą córką, w ramach dopingu nie zaciągnęliby mnie na lody. I to nie raz, ale zwalmy to na przepiękną pogodę i ich zmotywowanie, a zapomnijmy o moim uleganiu pokusie 😉

  • żadnych napojów gazowanych (alkoholu i tak nie piję)

W dużej mierze udało mi się zwiększyć picie wody, to z pewnością. Aczkolwiek przyznam się do jednej puszki małego zimnego owocowego piwa, ale to też tak przy tej gorącej pogodzie… Chyba złą porę roku wzięłam sobie na to dochodzenie do formy…

  • codziennie 40-60minut trening cardio

Tu nie zawiodłam i jestem z siebie dumna. Nie odpuściłam ani jednego dnia. Ba! Nawet udało mi się odebrać Piotrka z pracy rowerem, a to ponad 20km w dwie strony. W ubiegłym roku odbierałyśmy go z Amelką codziennie, jednak teraz ona chodzi już do Kindergarten (żłobka/przedszkola) i w porze kiedy byśmy miały wyjeżdżać, ona sobie smacznie śpi.

  • 5-6 razy w tygodniu trening siłowy, na zmianę z interwałowym (od przyszłego tygodnia)

Dzisiaj miałam zacząć dodatkowo trening siłowy, bądź interwałowy. Niestety lekko pokrzyżowała mi plany moja zakaszlana córcia, z którą musiałam jeździć po lekarzach. Chociaż mamy teraz chwilkę po 22, więc jeszcze może uda mi się zmusić i nie paść twarzą prosto na łóżko (oczywiście centralnie na środek, póki Piotrka jeszcze nie ma).

 Challenge 3 tygodnie do lata - tydzień pierwszy

  • zbilansowana i racjonalna dieta (na dniach na pewno powstanie post o tym jak zazwyczaj wyglądają moje posiłki)

Nie licząc wybryków związanych z lodami, udało mi się trzymać pięciu posiłków, plus posiłku po treningowego (w sumie to cały dzień zawsze na niego czekam). Kończę już szykować post z moim przykładowym, a za razem ulubionym menu, więc niedługo na pewno ujrzy on światło dzienne.

Mam nadzieję, że Wam idzie równie dobrze jak mi, albo i lepiej!

Trzymam za Was kciuki 🙂 piątka!